Tym razem udało się wstrzelić w okienko pogodowe i spotkanie piknikowe kolokwialnie mówiąc „wypaliło”, choć trochę deszczyk nas pokropił, nikomu to nie przeszkadzało. Było nas około czterdziestu. Nasz przewodniczący dotrzymał słowa i nawarzył bardzo smacznego gulaszu, którym się wszyscy zajadali. Były też kiełbaski pieczone na ognisku a na deser placek i kawa. Należy też wspomnieć o napojach, które mogli degustować niezmotoryzowani. Jak to przy biesiadzie bywa, prowadzone były rozmowy oraz wspomnienia o poprzednich spotkaniach na tym miejscu. Należy wspomnieć że niektórzy poświęcili czas na łowienie a większość pląsała w rytm muzyki.
Zdjęcia: Danusia W-K



























